niedziela, 20 stycznia 2019

Enough.

 Plan na jutro:

śniadanie 250kcal (8:30)

-bułka pszenna 180
-trochę pasty warzywnej 50
-pomidor 20

2 śniadanie 100kcal (11:35)
duże jabłko

obiad 210kcal (14:30)
2 kotlety sojowe - 60
warzywa na patelnie 150

podwieczorek 100kcal (17:00)
duże jabłko

kolacja 250kcal (19:30)
bułka pszenna 180
pasta warzywna 50
pomidor 20


910kcal

Wstanę o 7:00, ogarnę do szkoły, przygotuję kanapkę i umyję jabłko, naleję wody do butelki, może zdążę wypić herbatę. W szkole po 1 lekcji zjem bułkę, do końca dnia szkolnego muszę wypić 0,5l wody, przed 2 ostatnimi lekcjami zjem jabłko. Wrócę do domu. Po powrocie ze szkoły, przed obiadem wypiję zieloną herbatę. Zjem obiad, po obiedzie będę się opierdalać. Potem jabłko. Znowu będę się opierdalać. W międzyczasie woda. 30min hula hop, nawet dłużej. Kolacja. Po kolacji umyję się. Wypiję miętę z łyżeczką siemienia lnianego. Dobranoc.

Wiecie co zrobiłam? Przytyłam. Do 64kg. Popękały mi naczynka z prawego boku ciała, nie chciałam tego widzieć, ale spasłam się i pewnie to od tego. Nie, na pewno. Nienawidzę tego ile wpierdalam. Codziennie myślę, że chce przestać, ale potem te myśli znikają bo jem. Jem, jem, jem, cały czas jem. Nie chcę już. Mam dość. Nie dość, że wcześniej byłam spasiona jeszcze bardziej, to teraz cały czas widzę siebie jako tego grubasa. Widzę każde pół kilo, które przybyło. Nie da się tego nie zauważyć. A ważyłam już prawie 61kg. Nienawidzę tego tłuszczu. Nienawidzę go czuć gdziekolwiek, tego cellulitu, nierównomiernego koloru skóry, rozstępów na całym ciele. Wyglądu 40-letniej baby po 3 ciążach, kiedy mam niecałe 18 lat. Braku jakiegokolwiek zainteresowania tylko dlatego, że jestem tłusta. Wiem, że tak nie jest i teraz specjalnie zwalam winę na ten tłuszcz, ale czuje się tak, jakby to on, tylko on był winien temu, jak jest aktualnie. A od pół roku jest po prostu źle. Źle i coraz gorzej. Lepiej na chwilę i gorzej przez większość czasu. Nie chcę już tyle jeść. 

Mam kurtkę w rozmiarze M. Mieszczę się w nią, ale wyglądam źle. Kiedy schudnę do 60kg będę wyglądać lepiej, im mniej, tym lepiej. To dobra zasada. Muszę schudnąć na tyle, żeby mieścić się w ciuchy w rozmiarze M. Mam 3 tygodnie. Potrzebuje nowych ciuchów i muszą być w rozmiarze mniejszym, niż aktualne. W ten sposób nie będę wpierdalać, bo będę chodzić nago.

1 komentarz:

  1. U mnie też ostatnio było cały czas wpierdalanie, wagowo stoję podobnie jak u Ciebie. Cieszę się, że postanawiasz coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że plan wypali. Trzymaj się ^^

    ~Vicy

    OdpowiedzUsuń