Zjadłam na pewno więcej. Do 1400kcal. 1700, jeśli nie liczyć spalonych kalorii. Przecież ja sobie krzywdę zrobię. Tak DUŻO zjeść. Masakraaa.
Plan na jutro, to:
-kasza manna (120)
-jabłko (60)
-banan (90)
-ryż 40g (130)
-warzywa na patelnie (max 100)
-bułka z jajkiem (300)
Wyszłoby 800kcal. Trzymanie się planu, to jest cel na jutro. Ewentualnie dodam jeszcze jedno jajko, sadzone, będzie więcej kcal, ale i tak lepiej niż jedzenie po 2k dziennie. Albo zamiast jajka trochę winogron. Smutno mi. Muszę wrócić w czwartek do szkoły. Nie chcę. Zastanawiam się nad nauczaniem indywidualnym, chociaż w 3 klasie nie będzie się już opłacać. Ewentualnie nad rzuceniem szkoły, pójściem do weekendowej, byle tylko mieć skończone liceum, napisać maturę z 3 przedmiotów, takie, jakie zaplanowałam. Polski, biologia, angielski, wszystko rozszerzone. Biologia dla przyjemności, angielski również. Polski... po prostu trzeba. Dobija mnie ta szkoła, to, że robi się coraz cieplej. Nienawidzę temperatur powyżej 24 stopni. Zbliżająca się wielkimi krokami osiemnastka. Waga. Mam dość. Nie wpisuje się w motylkowe standardy. Bilanse są okropne, ale muszę się w końcu ogarnąć. -5kg, jako cel do połowy czerwca. Tak. To dobry cel. 60kg. Utrzymać je albo zrzucić jeszcze trochę, żeby zmieścić się w sukieneczkę. Wyglądać jakkolwiek dobrze, czuć się dobrze.
kanapka z jajkiem 300
serek 276
murzynek 200
kakao 150
makaron, żeberka 400
jabłko 60
banan 90
1106+
Ja też nie znoszę, gdy jest zbyt ciepło. Powodzenia w osiągnięciu celu :*
OdpowiedzUsuń