Ważenie się codziennie chyba nie jest dobrym pomysłem. Co prawda trzymam się wtedy swoich postanowień, ale wystarczy jeden dzień, żeby stwierdzić "przecież jak się nie zważę, to nic się nie stanie". I tak przez kolejne dni. W ten sposób się zawala. Z drugiej strony nie potrafię tego zrobić raz w tygodniu. Jednak ma to więcej plusów.
Zrobiłam sobie dzisiaj bułki pszenne, na spróbowanie. Wyszły ok, ale następnym razem trzeba będzie coś poprawić. Skończyłam też cudowną książkę, chciałam ją więc dodać do internetowej biblioteczki, napisać krótką opinię... No i tak się stało, wszystko dobrze. Zaczęłam czytać inne opinie i tak zła to chyba jeszcze nie byłam, z takiego powodu. Ludzie piszący te opinie, w większości, nie mieli pojęcia co przeczytali. W ogóle nie zrozumieli kim jest postać, jak cudowną istotę stworzył autor... Bilans w rzeczywistości jest niższy, byłam na godzinnym spacerze. Ale będę się starać oscylować w granicy 1000-1200, a najlepiej niżej.
arbuz 60
2 kanapki z hummusem i pomidorem 200
nektarynka 50
kanapka z wędliną 105
makaron z sosem pomidorowym, klopsiki 250
picie 115
pół domowej bułki 120
bułka z dżemem 270
wiśnie/czereśnie 100
1270
2 kanapki z hummusem i pomidorem 200
nektarynka 50
kanapka z wędliną 105
makaron z sosem pomidorowym, klopsiki 250
picie 115
pół domowej bułki 120
bułka z dżemem 270
wiśnie/czereśnie 100
1270
Zdradzisz co to za książka? :) Trzymaj się :*
OdpowiedzUsuńTeż jestem ciekawa tytułu książki;)
OdpowiedzUsuń