piątek, 21 grudnia 2018

#6

Miałam dzisiaj iść do szkoły, ale jakoś tak wyszło, że znowu mnie nie było... Z jednej strony fajnie bo nie musiałam z rana wstawać i biec na autobus itd, ale trochę szkoda, że mnie nie było, ostatni dzień przed dwutygodniową przerwą. A nie było mnie prawie 2tyg w szkole, a jeśli już to sporadycznie się pojawiałam. Po prostu totalnie nie miałam ochoty i czułam się lepiej zostając w domu. Teraz siedzę z ziółkami na włosach, planowałam zjeść na kolacje 2 jabłka, ale chyba postawię na makrelę z chrupkim pieczywem. Więc dopiszę już teraz do bilansu, przed zjedzeniem pokręcę hula hop, 15-30min i resztę czasu będę pić wodę lub herbatę.


kanapka z hummusem i pomidorem 300
zupka pomidorowa 60
trochę wędzonej makreli 50
podjadanie - 100
mix kasz i warzywa na patelnie ok 366
pół energetyka 60
jabłko 50
3x chrupkie pieczywo z makrelą 200(?)


1186/1200


2 komentarze:

  1. Też często nie mam ochoty chodzić na zajęcia i muszę się zmuszać żeby tam pójść. Na studiach mam tak, że mogę mieć np. tylko dwie nieobecności na danych ćwiczeniach i gdyby nie to to pewnie częściej by mnie nie było, niż bylo ;) Gratuluję bilansu :) Trzymaj się i powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę tylko 2 nieobecności? Malutko :|
      Chociaż, jak tak spojrzeć z drugiej strony, to zależy od ilości danych zajęć...

      Usuń