Powoli do celu. Niecałe 4kg do końca lipca, dam radę. Jabłko zjem później, będzie spore, wagi nadal brak. Chciałabym zjeść ciasto rabarbarowe, ale w głębi serca marzę o jesieni i korzennych przyprawach. Kruchych, słodkich, jesiennych jabłkach, zupie dyniowej, deszczowej, ponurej pogodzie i o sobie, chudej, szczupłej, w czarnym sweterku z kubkiem herbaty czy kawy w ręku.
2x inka z kakao i mlekiem kokosowym 80
jogurt z płatkami owsianymi i jabłkiem 245
kanapka z pastą z tofu i papryką 80
arbuz 30
fasolka szparagowa 140
gryz ptysia 20
2 kawałeczki kinder bueno 60
jabłko 120
banan 120
gryz ptysia 20
2 kawałeczki kinder bueno 60
jabłko 120
banan 120
899
edit: dopisałam tam jeszcze banana, jutro muszę zjeść kolejnego, ale na pewno to spalę, godzinka z hula hop i będzie ok...

Ja też czekam na jesień, kocham tą porę roku:) <3
OdpowiedzUsuńJa z wytęsknieniem czekam na październik, lato jest nieznośne.
OdpowiedzUsuńŚliczny bilans!