poniedziałek, 1 lipca 2019

dziś już lepiej

65,15

Miałam dzisiaj jeść lekko, żeby brzuszek czuł się dobrze po senesie.. i wpadły kopytka. O wiele więcej niż bym chciała, nie wiem czy dobrze oszacowałam ich kaloryczność... Na wszelki wypadek zawyżyłam do 400. Uh. Poćwiczę oczywiście. Nie może być przecież inaczej, trzeba ćwiczyć. Choćby godzinkę z hula hop. Według kalkulatora godzinne ćwiczenia z hula hop spalają ok. 250kcal, więc wpadnie dziś godzina i powinno być ok. Pamiętam czasy, gdy jadłam po max 1000kcal, nie odczuwałam wcale głodu i ćwiczyłam codziennie po godzinie... 61kg, brzuch był o dziwo w miarę płaski... Wrócę do tego. Obiecuje. Sobie. Byłam też na zakupach i wpadło kilka smakowitek, niskokalorycznych. No i trochę bardziej kalorycznych rzeczy jak pasta na kanapki, ale to przecież się dawkuje odpowiednio.

Minako - książka jest nieco długa, pierwsze strony wydają się być nudnawe, ale po kilku rozdziałach się rozkręca. Książki Rothfussa warto czytać kilka razy, tam nic nie jest dosłowne. Każde słowo, sytuacja, postać, wszystko ma swoją tajemnicę. :3  Minusem jest brak kolejnego tomu :| Po prostu wciąga niesamowicie.


nektarynka, kilka czereśni 100
kanapka x2 180
arbuz 150
mus owocowo-warzywny 76
kopytka z sosem pieczarkowym 400
80g tuńczyka 95
pół szklanki barszczu białego 40

1041

1 komentarz:

  1. Kopytka to zło :) ale reszta bardzo ładnie. Skoro pocwiczylas to nie miej wyrzutów sumienia

    OdpowiedzUsuń