Ano, dlaczego jestem tak słaba? Dlaczego mnie nie wybierasz? Zostań ze mną, kochaj mnie.
Zjadłam właśnie pół bochenka chleba. Z masłem. Z pełną swiadomością, pozdrawiam. Jutro czekaja mnie nowe rozstepy. Jestem tego pewna.
Jestem tak wypruta z jakichkolwiek emocji. Jedynie śpiący umysł mnie powstrzymuje. I głupie obżarstwo. Nie chcę czegoś robić, ale idę i to robię. Ano, wybierz mnie. Potrzebuję kontroli. Bezpieczeństwa. Nic mnie nie cieszy, nic nie smuci, nie jestem zła. Jednocześnie szczęśliwa, samotna i wkurwiona. Gdybym mogła, to zniszczyłabym wszystko wokół siebie, wszystko, wszystkich.Każdy przedmiot, każdego człowieka. Miałabym krew na dłoniach i cieszyłoby mnie to. Tak bardzo mam dość. Chcę komuś powiedzieć, nie ma komu, myślę jedno, robię drugie. Nie mogę tak żyć.
Wszystko jest mi tak obojętne i jednocześnie wszystkiego nie chcę, tak bardzo nie chcę. Wyrzuciłam chleb przez okno. Do czego się doprowadzam? Co chwila edytuje ten post. Dodaje kolejne litery, słowa, zdania. Jestem zagubiona. Nie wiem co się wokół mnie dzieje. Czy jestem chora?
Nie ma o czym mówić. Jestem naprawdę wkurwiona. Narzekanie, że nie robię nic? Jest. Narzekanie, kiedy zrobię cokolwiek? Jest.
Moje urodziny też nie zapowiadają się kolorowo. Problemem jest zafundowanie mi prezentu, który ułatwi nieco życie społeczne i poprawi zdrowie, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Za to nie było problemu kupić niemal obcej osobie telewizora za ponad 2 tysiące. Wkurwia mnie to życie coraz bardziej.
Dzisiejszy bilans jest chujowy. Dobrze, że od poniedziałku dieta. Nienawidzę siebie. Pochłonięte 700+ kalorii już przed 14. Jebana gruba idiotka. Znów senes, aż będę nim rzygać. Podjadłam trochę mleka kokosowego bo zebrało mi się na robienie 'bitej śmietany' z niego, trochę galaretki, nie wiem co jeszcze. Pierdole, dziś już nic nie zjem. Pochłonięte gruuubo ponad 1000kcal. Grubo. Ponad.
Jutro to ja będę gruba. Mam dość.
śniadanie: 25g kaszy manny (85), ciut kakao, 100ml mleka waniliowego (59) [144]
2 śniadanie: kanapka z wędliną [(180)]
przekąska: 3x wafel ryżowy (153), kawałek pączka (80), trochę curry (150), kabanos (150)
kanapka z serem i pomidorem 180
brzoskwinia
gofr 100
kawa z mlekiem 15
śliwka
galaretka 85
1300
Wiem jak to jest być wkurwioną na siebie że znowu miałam napad, jestem gruba, świnia i wiele innych określeń. Z czasem dojdzie się do tego że napady będą rzadsze. Trzymam kciuki
OdpowiedzUsuńhttp://idoyainwonderland.blogspot.com/
Proszę, uważaj na siebie.
OdpowiedzUsuńPomogłabyś mi zacząć z aną? chcę bardzo schudnąć, ale nie wiem jak zacząć
OdpowiedzUsuńAna nie jest sposobem na zrzucenie kilku kilogramów. Jeśli chcesz schudnąć najpierw zacznij planować zdrowsze posiłki, 5 dziennie, jeść więcej warzyw, owoców, mniej przetworzonych produktów, włącz do dnia ćwiczenia, chociażby spacery. :)
UsuńNie jestem za promowaniem tego, co tutaj 'prezentuje'.