Wzrosła, ale nie jakoś dramatycznie. Czuje się ciężko, nadeszły upały i cielesna śmierć w męczarniach trzydziestu stopni. :P
Wymieniłam koszulki, na rozmiar XS, tym razem są dobre, leżą idealnie. Nie mam pojęcia kto rozpisywał rozmiarówkę w tym sklepie. Zjadłam około 1000kcal dzisiaj, niestety słodycze, ale poszłam na rower i na pewno to spaliłam (spalone ok. 220kcal).
Ta zupka chińska, to w akcie zachcianki. Raz na ruski rok można. No nie najlepsza opcja, ale trudno, czasu nie cofnę.
Złapała mnie też przecudowna ulewa, wróciłam do domu cała mokra, razem z mamą, która po mnie przyszła. :P Woda na ulicach sięgała niemal do kostek :D To był udany dzień. Zdecydowanie.
śniadanie: jabłko 118
2 śniadanie: 2 wafle ryżowe, pasta z tofu, pomidorki koktajlowe 140
obiad: zupka pomidorowa 320
podwieczorek: jogurt 82, kasza manna 34, śliwki 92 [208]
kolacja: 220g fasolki szparagowej [68]
2 śniadanie: 2 wafle ryżowe, pasta z tofu, pomidorki koktajlowe 140
obiad: zupka pomidorowa 320
podwieczorek: jogurt 82, kasza manna 34, śliwki 92 [208]
kolacja: 220g fasolki szparagowej [68]
854/900
Ładny bilans, nie dość, że ładny, to zdrowy :) Trzymaj się :*
OdpowiedzUsuń