poniedziałek, 29 lipca 2019

#63 dzień 8/36

64,15

Wzrosła, ale nie jakoś dramatycznie. Czuje się ciężko, nadeszły upały i cielesna śmierć w męczarniach trzydziestu stopni. :P

Wymieniłam koszulki, na rozmiar XS, tym razem są dobre, leżą idealnie. Nie mam pojęcia kto rozpisywał rozmiarówkę w tym sklepie. Zjadłam około 1000kcal dzisiaj, niestety słodycze, ale poszłam na rower i na pewno to spaliłam (spalone ok. 220kcal).

Ta zupka chińska, to w akcie zachcianki. Raz na ruski rok można. No nie najlepsza opcja, ale trudno, czasu nie cofnę.

Złapała mnie też przecudowna ulewa, wróciłam do domu cała mokra, razem z mamą, która po mnie przyszła. :P Woda na ulicach sięgała niemal do kostek :D To był udany dzień. Zdecydowanie. 


śniadanie: jabłko 118 
2 śniadanie: 2 wafle ryżowe, pasta z tofu, pomidorki koktajlowe 140 
obiad: zupka pomidorowa 320 
podwieczorek: jogurt 82, kasza manna 34, śliwki 92 [208]
kolacja: 220g fasolki szparagowej [68]

854/900

1 komentarz:

  1. Ładny bilans, nie dość, że ładny, to zdrowy :) Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń