poniedziałek, 15 lipca 2019

#49

Boje się stanąć na wadze. Czuje się obrzydliwie ociężała i tak, jakbym straciła utraconą wagę i zyskała więcej na niej. Czuję jak jedzenie zalega we mnie, tęsknie za pozornym uczuciem lekkości. Z zabawniejszych rzeczy - przygotowując sobie jogurt ważyłam wszystko na oczach mamy, nie powiedziała nic. To na bardzo duży plus, myślałam, że znowu będzie coś gadać. Jem zdecydowanie za dużo. Jutro przez pół dnia nie będzie nikogo do pilnowania mnie z jedzeniem, więc planuję zjeść jak najmniej, to będzie test silnej woli. Bo głodu nie odczuwam niemal wcale. Muszę też wybrać się do sklepu po jakieś niskokaloryczne mleko roślinne. Poprosiłam mamę, żeby mi kupiła dziś jakieś, ale kiedy wysłała mi zdjęcia kaloryczności, to myślałam, że zejdę. 64kcal w 100ml, podczas gdy inne ma 20. Zaczynam myśleć obsesyjnie, ale pragnę ważyć 60kg i mniej. Moim celem nadal jest 50kg...


jogurt 0% z kaszą manną i jabłkiem 165
fasolka w sosie bbq 387 
twister 103 
wafel ryżowy o smaku sera 51
wafel ryżowy z pastą z tofu 69 
kanapka z wędliną 116

891

2 komentarze:

  1. Bilans jest śliczny!
    Przerzucenie się na mleko roślinne to super pomysł, tak trzymaj.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwykle najpierw jem, a dopiero potem zaczynam myśleć "hej, przecież czujesz się obrzydliwie po tym, więc po co jesz?", chciałabym jeść więcej jabłek, ogółem owoców, ale po surowym jestem okropnie nienajedzona i jest mi zimno. Dlatego teraz, przy spadku temperatur staram się jeść więcej ciepłych rzeczy, zimno mi wewnętrznie. Mogłabym pić herbatę, ale w ciągu tego roku opiłam się jej tyle, że powoli zaczynam nienawidzić jej smak :P

    Co do kaktusów, to strasznie ich nie lubię. :|

    OdpowiedzUsuń